Hejaa, ostatnio u mnie... a w sumie, co kogo to gówno obchodzi? Szczerze, kto czyta z ciekawawością pamiętniki?
Ale moje kochane, utalentowane blogowe przyjaciółki:
Przeprowadziłam się na okres nieznany do miejsca gdzie internet jest luksusem.
Ale za niedługo wrócę do żywych, a więc niech w waszych sercach pozostanie łuna nadziei, że mhroczna znów zacznie prowadzić bloblo !
Wszystkich strasznie przepraszam...
I kocham was, Kitsuu, Fanhet, KuroNeko, Wielka-Pani-S, Marilyn... (+ pozdrowionka dla wszystkich którycho bserwuję) Bo już na zawsze pozostaniecie w my mind jako część mego jestestwa.
Pokój i (w przypadku Fanhet i KuroNeko) yaoi z wami!
Ale moje kochane, utalentowane blogowe przyjaciółki:
Przeprowadziłam się na okres nieznany do miejsca gdzie internet jest luksusem.
Ale za niedługo wrócę do żywych, a więc niech w waszych sercach pozostanie łuna nadziei, że mhroczna znów zacznie prowadzić bloblo !
Wszystkich strasznie przepraszam...
I kocham was, Kitsuu, Fanhet, KuroNeko, Wielka-Pani-S, Marilyn... (+ pozdrowionka dla wszystkich którycho bserwuję) Bo już na zawsze pozostaniecie w my mind jako część mego jestestwa.
Pokój i (w przypadku Fanhet i KuroNeko) yaoi z wami!
Tagi:
.
02.06.2011 o godz. 11:09
komentuj (7)
Witam :>
Dzisiaj chciałam pomówić o... uzależnieniu od komputera, Internetu. Może cię to zaciekawi?
Nie mam zamiaru wklejać danych wyjętych z Wikipedii. Pogadanka od serca.
W tych czasach większość młodych ludzi, czynnie korzysta z Internetu. Większość umie robić to z umiarem, niestety - zdarzają się WYJĄTKI.
Zaczyna się normalnie. Potem tracimy coraz więcej czasu, przestajemy dbać o obowiązki domowe i o rzeczy w typie odrabiania lekcji. Potem jest już coraz gorzej. A kiedy nadchodzi krytyczny epizod, zarywamy noce i szkołę, żeby tylko pograć w grę.
Możemy zostać całkowitymi no-lifami które wolne chwile spędzają tylko na komputerze, nie mrugają i nie oddają moczu!
Czy was też coś takiego nie dopadło?
Choćby w stosunku do bloblo?
Znam ludzi w szkole, którzy po przyjściu do domu najpierw wychodzą na dwór popić i popalić, a potem do 2.30 młucą w Metina!
Czy to nowe przekleństwo XXIw.?
Dzisiaj chciałam pomówić o... uzależnieniu od komputera, Internetu. Może cię to zaciekawi?
Nie mam zamiaru wklejać danych wyjętych z Wikipedii. Pogadanka od serca.
W tych czasach większość młodych ludzi, czynnie korzysta z Internetu. Większość umie robić to z umiarem, niestety - zdarzają się WYJĄTKI.
Zaczyna się normalnie. Potem tracimy coraz więcej czasu, przestajemy dbać o obowiązki domowe i o rzeczy w typie odrabiania lekcji. Potem jest już coraz gorzej. A kiedy nadchodzi krytyczny epizod, zarywamy noce i szkołę, żeby tylko pograć w grę.
Możemy zostać całkowitymi no-lifami które wolne chwile spędzają tylko na komputerze, nie mrugają i nie oddają moczu!
Czy was też coś takiego nie dopadło?
Choćby w stosunku do bloblo?
Znam ludzi w szkole, którzy po przyjściu do domu najpierw wychodzą na dwór popić i popalić, a potem do 2.30 młucą w Metina!
Czy to nowe przekleństwo XXIw.?
Tagi:
.
Jestem bardzo mile zaskoczona tym, że aż tyle cudownych ludzi poznałam na bloblo... Naprawdę fajnie jest czasem podyskutować...
Aktualnie jestem u taty...
Dla mnie to takie skomplikowane.
Żyłam sobie w szczęściu przez 6 lat, potem w szczęściu jeszcze większym bo urodziła mi się siostra, byłyśmy rozpieszczanymi księżniczkami, perłami rodziny...
Rozwód rodziców był dla mnie tak traumatycznym przeżyciem, tyle nakłóciłam się ze wszystkimi, tyle łez wypłakałam...
Nie możecie sobie wyobrazić co się działo. Ogólnie, mam wspaniałe życie. Moi rodzice byli perfekcyjni. Zero alkoholu, zero kłótni, zero krzyku, zero przemocy. Zabawek multum.
A TU, KU*WA TATUŚ SIĘ ZAKOCHAŁ!
Cały czas mam żal. Ciągle się o to kłócimy.
Tak naprawdę to niecierpię jego dziewczyny. Ona jest jedną z tych piekielnie inteligentnych, różowych księżniczek które zmieniają się w lodowe królowe kiedy "dziecko" (nienawidzę jak się mnie tak nazywa) zarzuca im... pewne sprawy.
To jest też jeden z tych drażliwych tematów...
Tyle jest złych rodziców (nie mówię o swoich). Alkohol, przemoc... Czy kochający rodzic mógłby skrzywdzić swoje dziecko? Uderzyć?
Moje koleżanki z klasy mówią: "a tam, raz mnie uderzyła (matka). Ojciec trochę pije, ale to jak każdy..."
Nie mówie o skrajnych przypadkach gwałtów i mordów, bo to jest psychiczność. (psychiczność, ja piernicze, coraz ładniejsze zwroty stosuję...) Ale taka nasza mała patologia - ? Ciekawi mnie, jak w domu ma kwiat polskiej młodzieży z przystanków.
A wy co o tym myślicie?
Jak się ma sprawa u was?
Aktualnie jestem u taty...
Dla mnie to takie skomplikowane.
Żyłam sobie w szczęściu przez 6 lat, potem w szczęściu jeszcze większym bo urodziła mi się siostra, byłyśmy rozpieszczanymi księżniczkami, perłami rodziny...
Rozwód rodziców był dla mnie tak traumatycznym przeżyciem, tyle nakłóciłam się ze wszystkimi, tyle łez wypłakałam...
Nie możecie sobie wyobrazić co się działo. Ogólnie, mam wspaniałe życie. Moi rodzice byli perfekcyjni. Zero alkoholu, zero kłótni, zero krzyku, zero przemocy. Zabawek multum.
A TU, KU*WA TATUŚ SIĘ ZAKOCHAŁ!
Cały czas mam żal. Ciągle się o to kłócimy.
Tak naprawdę to niecierpię jego dziewczyny. Ona jest jedną z tych piekielnie inteligentnych, różowych księżniczek które zmieniają się w lodowe królowe kiedy "dziecko" (nienawidzę jak się mnie tak nazywa) zarzuca im... pewne sprawy.
To jest też jeden z tych drażliwych tematów...
Tyle jest złych rodziców (nie mówię o swoich). Alkohol, przemoc... Czy kochający rodzic mógłby skrzywdzić swoje dziecko? Uderzyć?
Moje koleżanki z klasy mówią: "a tam, raz mnie uderzyła (matka). Ojciec trochę pije, ale to jak każdy..."
Nie mówie o skrajnych przypadkach gwałtów i mordów, bo to jest psychiczność. (psychiczność, ja piernicze, coraz ładniejsze zwroty stosuję...) Ale taka nasza mała patologia - ? Ciekawi mnie, jak w domu ma kwiat polskiej młodzieży z przystanków.
A wy co o tym myślicie?
Jak się ma sprawa u was?
Tagi:
.
Good Morning, my sweet friends...
Dzisiaj poruszę temat najbardziej bulwersujący. Wiarę.
Dobrze - ale jest jedna zasada, a jeżeli wam nie pasuje, to proszę - nie czytajcie dalej.
Zasada brzmi: każdy ma prawo wyrazić swoje poglądy i nie wkurzamy się o byle co. Dyskutujemy. Jak ludzie na poziomie.
A mój punkt widzenia jest taki:
Chrześcijanie wierzą tylko dlatego że jako nieświadome niczego niemowlaki zostali ochrzczeni. Cała rodzina wierzy, więc nie będziemy gorsi, co nie? A czemu rodzina wierzy?
Bo w średniowieczu, grupa wojowników rozpierdalała wszystko co się rusza, jeżeli nie wyznawało ich wiary! Niezwykła tolerancja Kościoła Katolickiego! Kościół zabił, bo takie jest sedno sprawy, bestialsko ZABIŁ więcej ludzi niż czarna ospa! Polowania na czarownice, mówi wam to coś?
Świat byłby lepszy bez Kościoła, nie wiecie nawet ile geniuszy zostało spalonych! A ile wspaniałych kobiet!
Umniejszył rolę kobiety! Bóg stworzył harmonię, ying i yang, a nie księdza i służącą mu dziewicę. Po za tym, Jezus głosił że jest Synem Bożym, że my też nimi jesteśmy! Dlaczego niby mamy biczować się, padać krzyżem na ziemię i przepraszać za to że żyjemy? Czy ktokolwiek wierzy w Adama i Ewę? Przepraszam, gdzie jest wzmianka o dinozaurach?
Ale musicie wiedzieć, że nie jestem ateistką. Przedstawię wam mój pogląd i powiecie co o tym sądzicie:
Istnieje coś takiego jak Bóg. Bóg wszechobecny, jednak niebędący jak człowiek. Bo stworzył nas nie na podobieństwo cielesne, ale mentalne. My mamy niezmierzone możliwości umysłowe. Jeżeli osiągniemy oświecenie, możemy dosłownie zaginać czasoprzestrzeń, bo przyszłość i przeszłość to tylko ciągły splot wydarzeń, nałożonych na siebie. Biblia jest księgą mądrości, jednak przez Kościół Katolicki mylnie zinterpretowaną. Wiecie że w którymś tam roku, któryś tam król urządził spotkanie i przetłumaczył Biblię ostatecznie, wywalając wszystko co mu przeszkadzało w rządzeniu wieśniakami i resztą ciemnej, chrześcijańskiej masy?
Istnieje coś takiego jak energia. Energia przepływa przez cały świat. Nie będe sie już wdrażała w te tematy
Kościół od zawsze stał na bakier z nauką. Jego celem jest sprawienie, że my, ludzie będziemy ciemną masą która nie będzie o nic pytała. Nie oskarżam Ciebie, drogi czytelniku, ale otwieram Ci oczy na niektóre sprawy...
W Watykanie, najpotężniejszym państwie (no tak, wiem, to takie państwo-niepaństwo, ale to ALUZJA) dzieją się rzeczy o których nam, maluczkim się nie śniło. Ustawki na szczeblu międzynarodowym. I taka jest prawda, że wiara miłości została na przestrzeni wieków tak powyginana, że zakładam że Jezus by się za głowę złapał.
Powiedzcie, co odpowie 70-letnia staruszka spytana o swoje poglądy na temat życia po śmierci? Ludzie są jak bydło. Jyst pikło i nibo ponie. Ty se łba tym ni zawrocoj.
Wbaczie mi, ale niebo i piekło jest tutaj przedstawiane jako kary lub nagrody, jak najbardziej cielesne. Uważam że to stek bzdur. Materialny, ale niematerialny i wszechmocny świat. Nie...
I przestańmy się bać nauki i odmiennych poglądów!
Co jest złego w tym co mówię? Czy nie prawdą jest że nasi chrześcijańscy kolonizatorzy wymordowali wszystkie te wspaniałe narody (Indianie) i są na bakier ze wszystkimi innymi (Murzyni, Islam, Żydzi) ?
A czy pani Jadzia spod czwórki idzie do kościoła by poprawić swój kontakt z Bogiem, czy też bo tak trzeba, wypada, a pani Halinka ma podobno nowe kozaczki...



I rzecz ostatnia - nie twierdze że chrześcijanie są źli. NIGDY tak nie twierdziłam. Nie twierdze że nie obchodze Wigilii. Nie mówię że mamy przestać zachowywać się wg. NIEKTÓRYCH zasad Kościoła (Przykazania są przecież dobre!) Nie, nie nawołuje do jakiegoś buntu... Tylko do spojrzenia na to wszystko pod innym kontem. Nie MOIM. Swoim własnym!
Dzisiaj poruszę temat najbardziej bulwersujący. Wiarę.
Dobrze - ale jest jedna zasada, a jeżeli wam nie pasuje, to proszę - nie czytajcie dalej.
Zasada brzmi: każdy ma prawo wyrazić swoje poglądy i nie wkurzamy się o byle co. Dyskutujemy. Jak ludzie na poziomie.
A mój punkt widzenia jest taki:
Chrześcijanie wierzą tylko dlatego że jako nieświadome niczego niemowlaki zostali ochrzczeni. Cała rodzina wierzy, więc nie będziemy gorsi, co nie? A czemu rodzina wierzy?
Bo w średniowieczu, grupa wojowników rozpierdalała wszystko co się rusza, jeżeli nie wyznawało ich wiary! Niezwykła tolerancja Kościoła Katolickiego! Kościół zabił, bo takie jest sedno sprawy, bestialsko ZABIŁ więcej ludzi niż czarna ospa! Polowania na czarownice, mówi wam to coś?
Świat byłby lepszy bez Kościoła, nie wiecie nawet ile geniuszy zostało spalonych! A ile wspaniałych kobiet!
Umniejszył rolę kobiety! Bóg stworzył harmonię, ying i yang, a nie księdza i służącą mu dziewicę. Po za tym, Jezus głosił że jest Synem Bożym, że my też nimi jesteśmy! Dlaczego niby mamy biczować się, padać krzyżem na ziemię i przepraszać za to że żyjemy? Czy ktokolwiek wierzy w Adama i Ewę? Przepraszam, gdzie jest wzmianka o dinozaurach?
Ale musicie wiedzieć, że nie jestem ateistką. Przedstawię wam mój pogląd i powiecie co o tym sądzicie:
Istnieje coś takiego jak Bóg. Bóg wszechobecny, jednak niebędący jak człowiek. Bo stworzył nas nie na podobieństwo cielesne, ale mentalne. My mamy niezmierzone możliwości umysłowe. Jeżeli osiągniemy oświecenie, możemy dosłownie zaginać czasoprzestrzeń, bo przyszłość i przeszłość to tylko ciągły splot wydarzeń, nałożonych na siebie. Biblia jest księgą mądrości, jednak przez Kościół Katolicki mylnie zinterpretowaną. Wiecie że w którymś tam roku, któryś tam król urządził spotkanie i przetłumaczył Biblię ostatecznie, wywalając wszystko co mu przeszkadzało w rządzeniu wieśniakami i resztą ciemnej, chrześcijańskiej masy?
Istnieje coś takiego jak energia. Energia przepływa przez cały świat. Nie będe sie już wdrażała w te tematy
Kościół od zawsze stał na bakier z nauką. Jego celem jest sprawienie, że my, ludzie będziemy ciemną masą która nie będzie o nic pytała. Nie oskarżam Ciebie, drogi czytelniku, ale otwieram Ci oczy na niektóre sprawy...
W Watykanie, najpotężniejszym państwie (no tak, wiem, to takie państwo-niepaństwo, ale to ALUZJA) dzieją się rzeczy o których nam, maluczkim się nie śniło. Ustawki na szczeblu międzynarodowym. I taka jest prawda, że wiara miłości została na przestrzeni wieków tak powyginana, że zakładam że Jezus by się za głowę złapał.
Powiedzcie, co odpowie 70-letnia staruszka spytana o swoje poglądy na temat życia po śmierci? Ludzie są jak bydło. Jyst pikło i nibo ponie. Ty se łba tym ni zawrocoj.
Wbaczie mi, ale niebo i piekło jest tutaj przedstawiane jako kary lub nagrody, jak najbardziej cielesne. Uważam że to stek bzdur. Materialny, ale niematerialny i wszechmocny świat. Nie...
I przestańmy się bać nauki i odmiennych poglądów!
Co jest złego w tym co mówię? Czy nie prawdą jest że nasi chrześcijańscy kolonizatorzy wymordowali wszystkie te wspaniałe narody (Indianie) i są na bakier ze wszystkimi innymi (Murzyni, Islam, Żydzi) ?
A czy pani Jadzia spod czwórki idzie do kościoła by poprawić swój kontakt z Bogiem, czy też bo tak trzeba, wypada, a pani Halinka ma podobno nowe kozaczki...



I rzecz ostatnia - nie twierdze że chrześcijanie są źli. NIGDY tak nie twierdziłam. Nie twierdze że nie obchodze Wigilii. Nie mówię że mamy przestać zachowywać się wg. NIEKTÓRYCH zasad Kościoła (Przykazania są przecież dobre!) Nie, nie nawołuje do jakiegoś buntu... Tylko do spojrzenia na to wszystko pod innym kontem. Nie MOIM. Swoim własnym!
Tagi:
.
Nie będe opisywała mojego życia, bo to na razie zbyt nudne. A po co zanudzać ludzi?
Jakoś tak nie wiem czemu zaczęłam dochodzić do wniosku, że Germanie (no Niemcy...) to przekleństwo tego świata!
Obie wojny światowe, kolonizowanie Ameryki, Krzyżacy, wikingowie, autorzy Młota na czarownice... Oczywiście nie umniejszam zasług innych narodów w tych... eee, przedsięwzięciach... ale tak jakoś...
Ostatnio zaczęłam słuchać Sabatonu. Posłuchajcie tego i obejrzyjcie teledysk:
Jak posłuchałam tego po raz pierwszy to się popłakałam. Ale za każdym razem czuje taką dziwną dume narodową, chce krzyczeć i milczeć... To takie dziwne.
Myśle sobie o naszych (p)osłach, o tej całej zjebanej polityce... Jakiś tam niemiec (sic!) powiedział "Dajcie Polakom rządzić to sami się wykończą", czy coś w tym stylu...Śniło mi się że stoje w parlamencie na podwyższeniu i opierdzielam od góry do dołu tych wszystkich debili. Piękny sen ;)
W następnej notce najpewniej poruszę tematy religijne, nie przegapcie bo będzie się okazja ze mną posprzeczać :)
Pozdrawiam tych wszystkich ludzi którym chce się to czytać ;>
Jakoś tak nie wiem czemu zaczęłam dochodzić do wniosku, że Germanie (no Niemcy...) to przekleństwo tego świata!
Obie wojny światowe, kolonizowanie Ameryki, Krzyżacy, wikingowie, autorzy Młota na czarownice... Oczywiście nie umniejszam zasług innych narodów w tych... eee, przedsięwzięciach... ale tak jakoś...
Ostatnio zaczęłam słuchać Sabatonu. Posłuchajcie tego i obejrzyjcie teledysk:
Jak posłuchałam tego po raz pierwszy to się popłakałam. Ale za każdym razem czuje taką dziwną dume narodową, chce krzyczeć i milczeć... To takie dziwne.
Myśle sobie o naszych (p)osłach, o tej całej zjebanej polityce... Jakiś tam niemiec (sic!) powiedział "Dajcie Polakom rządzić to sami się wykończą", czy coś w tym stylu...Śniło mi się że stoje w parlamencie na podwyższeniu i opierdzielam od góry do dołu tych wszystkich debili. Piękny sen ;)
W następnej notce najpewniej poruszę tematy religijne, nie przegapcie bo będzie się okazja ze mną posprzeczać :)
Pozdrawiam tych wszystkich ludzi którym chce się to czytać ;>
Tagi:
.
Witam.
Jak na razie mój żywot na tym portalu jest całkiem owocny. Zdążyłam już zapoznać pare wspaniałych dziewczyn, ale udało mi się też pokłócić ze wszechobecną Julią1987.
Czuje się jak taka roślina. Jakbym wegetowała. Trwała w rutynie dnia codziennego. Wstać, śniadanie, komputer, telewizor, spać. Ale tak to już jest jak człowiek choruje.. Eh!
Dzisiejszego dnia jestem bardzo zadowolona. Mamusię wywiało do sklepu, siostra ogląda bajki, tatusia nie ma z nami od 6 lat (nie, nie umarł. Poleciał za jakąś zdzirą ;>) I mam przed sobą perspektywe pięknego dnia z pączkiem w dłoni.
Dnia wczorajszego, zaczęłam magiczną edukację siostry. Obejrzałyśmy i zaczęłyśmy razem czytać Harrego Pottera. Nie dopuszcze żeby moja osobista siostra miała braki w rozwoju!
Brak mi weny. Chce pisać, nie mam pomysłu na zakończenia. To takie traumatyczne. Chce rysować, ale boje się że mi nie wyjdzie. Dupa, dupa, dupa.
Jak na razie mój żywot na tym portalu jest całkiem owocny. Zdążyłam już zapoznać pare wspaniałych dziewczyn, ale udało mi się też pokłócić ze wszechobecną Julią1987.
Czuje się jak taka roślina. Jakbym wegetowała. Trwała w rutynie dnia codziennego. Wstać, śniadanie, komputer, telewizor, spać. Ale tak to już jest jak człowiek choruje.. Eh!
Dzisiejszego dnia jestem bardzo zadowolona. Mamusię wywiało do sklepu, siostra ogląda bajki, tatusia nie ma z nami od 6 lat (nie, nie umarł. Poleciał za jakąś zdzirą ;>) I mam przed sobą perspektywe pięknego dnia z pączkiem w dłoni.
Dnia wczorajszego, zaczęłam magiczną edukację siostry. Obejrzałyśmy i zaczęłyśmy razem czytać Harrego Pottera. Nie dopuszcze żeby moja osobista siostra miała braki w rozwoju!
Brak mi weny. Chce pisać, nie mam pomysłu na zakończenia. To takie traumatyczne. Chce rysować, ale boje się że mi nie wyjdzie. Dupa, dupa, dupa.
Tagi:
.
Dobra.
Zanim zaczniecie mnie wyzywać od szalonych wyznawczyń szatana, chwila dla producenta:
- Nie, nie jestem "szatanistką". Jestem normalnym obywatelem kościoła katolickiego, z tym że w niektóre rzeczy nie wierze i cały czas szukam własnej drogi.
Nazywam się Paulina, a nick "mhroczna" (jak i tytuł, motto) jest jak najbardziej szyderczy. Pomyślcie dlaczego i wróćcie do czytania.
Kocham rysować i pisać, nie chadzam po cmentarzach, nie robie fotek w zbożu. Tym bardziej się nie tne.
Ale czemu i tak mam wrażenie że odstaję? Bo mam inne poglądy... a i czasem wrażenie że jestem też na wyższym stopniu ewolucji. Wspiera mnie tylko jedna, najlepsza przyjaciółka, będąca mi niczym moje osobiste światełko w tunelu. Jest dla mnie jak siostra.
Tyle że mam mnóstwo "przyjaciół" i znajomych i no, ogólnie jestem lubiana. I dlatego nikomu nie mówie o tym blogu. Udaje przy ludziach "zwariowaną krejzolkę", ale tutaj zrzucam z duszy okowy.
Prawdziwe "ja" ujawniam jedynie, kiedy pisze anonimowo i kiedy jestem sam na sam z moją najlepszą przyjaciółką.
I proszę was. Jestem osobą z którą można zarówno dostać głupawki, jak i porozmawiać na egzystencjalne tematy. Ale błagam - żadnego spamu!
Zanim zaczniecie mnie wyzywać od szalonych wyznawczyń szatana, chwila dla producenta:
- Nie, nie jestem "szatanistką". Jestem normalnym obywatelem kościoła katolickiego, z tym że w niektóre rzeczy nie wierze i cały czas szukam własnej drogi.
Nazywam się Paulina, a nick "mhroczna" (jak i tytuł, motto) jest jak najbardziej szyderczy. Pomyślcie dlaczego i wróćcie do czytania.
Kocham rysować i pisać, nie chadzam po cmentarzach, nie robie fotek w zbożu. Tym bardziej się nie tne.
Ale czemu i tak mam wrażenie że odstaję? Bo mam inne poglądy... a i czasem wrażenie że jestem też na wyższym stopniu ewolucji. Wspiera mnie tylko jedna, najlepsza przyjaciółka, będąca mi niczym moje osobiste światełko w tunelu. Jest dla mnie jak siostra.
Tyle że mam mnóstwo "przyjaciół" i znajomych i no, ogólnie jestem lubiana. I dlatego nikomu nie mówie o tym blogu. Udaje przy ludziach "zwariowaną krejzolkę", ale tutaj zrzucam z duszy okowy.
Prawdziwe "ja" ujawniam jedynie, kiedy pisze anonimowo i kiedy jestem sam na sam z moją najlepszą przyjaciółką.
I proszę was. Jestem osobą z którą można zarówno dostać głupawki, jak i porozmawiać na egzystencjalne tematy. Ale błagam - żadnego spamu!
Tagi:
.


